Insomnia
Insomnia
Co noc w świecie pustym się zagłębiam
Duszy bliskiej, ni oddechu nie wyczuwam zmysłem żadnym
Wolno oczy swe zamykam.
Kotary czarne na scenę świata codziennego opuszczając
By choć na chwilę, świat ten opuścić.
Odpoczynku dusza pragnie ciało zmęczone
Lecz opiekun Sen, nadejść nie zamierza.
Choć kroki jego w oddali słychać...
To brat upiorny jego się zjawia, Koszmarem zwany.
Wita z uśmiechem szyderczym mnie co noc.
Ciało me zmęczone
Z trwogą się zrywa
Raz po raz.
By Świadkiem być...
Słońca narodzin
Dnia nowego
Kroku kolejnego
Kundel
Głosuj (0)